Podróż poślubna zamiast wesela
W dzisiejszych czasach młodzież nie wyobraża sobie życia bez wygód, komfortu, przerwy na relaks, wolnych weekendów, bo w za dużym komforcie wychowujemy swoje dzieci, chcemy dla nich jak najlepiej, po trosze sami rodzice przyzwyczajają dzieci do luksusów, a dodatkowo rozpieszczają ich dziadkowie. Młodzież lubi mieć modne ciuchy, jeździć fajnymi "brykami", lubi dobrze zjeść i zabawić się. Więc kiedy przyjdzie którejś wyjść za mąż (lub któremuś ożenić się) łatwiej im zrezygnować z wesela niż z podróży poślubnej, bo wesele to wielkie przedsięwzięcie, kupa zamieszania i dodatkowego stresu a podróż poślubna to komfort, odpoczynek. Przemożna siła bycia sam na sam ze sobą w jakimś pięknym zakątku ziemi z reguły wygrywa z rozwiązaniem typu - kiedy zrobicie wesele to już zabraknie wam pieniędzy na to by odbyła się jakakolwiek podróż poślubna, więc zastanówcie się pięć razy co wolicie (głos rodziców). Tak wygrywa podróż poślubna (jeśli konieczny jest wybór). Jeśli nie ma jasno postawionego wyboru to oczywiście Para Młoda chętnie chciałaby i to i tamto (najwyżej trochę skromniejsze przyjęcie, ale podróż poślubna niech będzie najlepsza). Te przemyślenia nie są oparte o dane statystyczne, jedynie o własne spostrzeżenia, ale czyż nie są trafne?