Pizzeria Poznań podpalona

Kilka dni temu w nocy obudziło nas wycie syren. Kilka wozów straży pożarnej przejechało tuż pod naszymi oknami i skierowało się w stronę rynku. Stamtąd biła ogromna łuna i byliśmy ciekawi, co też tam się paliło. Mąż nie wytrzymał, a że do rynku mamy naprawdę niewielki kawałek drogi, przeszedł się w środku nocy zobaczyć, co tam się działo. Gdy wrócił, opowiedział, że paliła się właśnie nowo otwarta Pizzeria Poznań. Wkoło było mnóstwo gapiów, a pożar próbowało gasić mnóstwo jednostek straży pożarnej. Była to wielka szkoda, bo pizzeria Poznań była dopiero co otwarta kilka tygodni temu i prezentowała się naprawdę wspaniale. Mnóstwo ludzi chodziło do niej, bo miała w swoim menu całkiem nowe smaki i rodzaje wszelkiej pizzy, a także inne dodatki czy frykasy. Nazajutrz ja też przeszłam się do rynku, żeby zobaczyć, co też zostało z owej pizzerii. Muszę przyznać, że Pizzeria Poznań została prawie doszczętnie spalona. Pozostały po niej okropne czarne zgliszcza i aż szkoda było patrzeć na ten smutny i straszny widok. Po kilku dniach okazało się, że przyczyną pożaru było podpalenie i od razu padło podejrzenie na konkurencję. Miało się zacząć dochodzenie policji, które miało wyjaśnić, czy też było to zgodne z prawdą.