Dziecko w przedszkolu blaski i cienie
Fajnie jest ulokować dziecko w przedszkolu i spokojnie podjąć się pracy zawodowej, zwłaszcza jeśli to nasza ulubiona praca. Dla zmęczonej (całodobową opieką nad malutkim dzieckiem) matki powrót do pracy to duża odmiana. Jeśli nie można liczyć na babcię czy innych opiekunów dziecko w przedszkolu być musi. Cudownie jest jeśli dziecko szybko się tam zaaklimatyzuje i polubi to nowe środowisko. Gorzej jest jeśli dziecko w przedszkolu czuje się źle, przychodząc do domu jest zapłakane i znerwicowane. Ten problem jednak na ogół nie trwa długo, dzieci się szybko przyzwyczajają do nowego otoczenia. Najgorsze jest to, że dziecko w przedszkolu szybko łapie różne infekcje (katar, kaszel) albo przynosi a to świnkę, a to ospę, a to różyczkę i inne takie tam świństewka. Wtedy pracująca kobieta jest przejęta nie tylko stanem zdrowia swojego dziecka ale perspektywą zwolnienia z pracy (zwłaszcza jeśli jej absencja powtarzałaby się zbyt często). I jak tu pogodzić pracę zawodową z opieką nad dzieckiem! Jakoś to dziecko wychować trzeba! Czy zwłaszcza w dobie obecnej, gdy przyrost naturalny jest niski nie powinno powstawać więcej przedszkoli? Znajomi mówili nam, że musieli stać w nocnej kolejce, żeby ich dziecko zmieściło się na liście pewnego przedszkola, czy to jest normalne?